
Teraz zaczynamy.
Pozdrawiam was, ukochani i święci przyjaciele. Zwróćcie uwagę, że zawsze przychodzę, aby przebywać z wami z wielką radością, jako że wy w tej godzinie zdecydowaliście się przyjść i trwać ze mną.
Spotykamy się dziś dokładnie po to, co zawsze — by wysłuchać siebie nawzajem — ale co ważniejsze, by trwać ze sobą nawzajem, odrzucając postrzegania świata, które wydają się napierać na umysł, na serce, a nawet na ciało. Odrzucamy je i postanawiamy podczas tej godziny — nawet jeśli tylko w tej godzinie — być jedynie obecnością pokoju, by otworzyć okiennice serca, by otrzymać nie to, co pochodzi z poza nas, ale coś, co jest w swojej pełni zawarte w każdym z nas. Coś, co jest dane i nigdy nie uzyskiwane. Coś, co jest odwiecznie obecne. Coś, co nie może być stworzone, ponieważ istnieje od zawsze. Coś, co pozwala na odpoczynek umysłowi, sercu, a nawet ciału, kiedy sobie o tym przypomnisz. Pozwala spojrzeć poprzez powierzchnię pozorów rzeczy i zauważyć, że pokój to podstawowa natura wszystkich rzeczy, które pojawiają się i odchodzą. Coś, co pozwala nam pamiętać. A tym czymś jest tylko obecność Miłości. Miłość, która jest podstawą istoty wszystkiego, Miłość, która jest podstawą naszego bytu, oraz Miłość, którą dzięki temu można dzielić się ze sobą nawzajem, zawsze, wszędzie, bez względu na okoliczności.
Przychodzę, by trwać w miejscu, w którym dzielimy się Miłością, z której powstaliśmy. Przychodzę z Miłości, ponieważ to istota całości tego, czym jestem. Przychodzę z Miłości, by trwać z wami, ponieważ Miłość jest nieodzownie istotą tego wszystkiego, czym jesteście. A mimo tego, miejsce z którego przychodzę, nigdy nie jest na zewnątrz was. Nie przychodzę z jakiegoś oddalonego o cztery miliony lat świetlnych wymiaru, ani nie przywołują mnie jakieś zaklęcia czy sztuczki magiczne. Przychodzę, ponieważ nie mogę nie być tam, gdzie wy. Ale przychodzę na wiele różnych sposobów; w jakikolwiek sposób umysł pozwoli mi się do niego dostać, tak by zwrócić na siebie waszą uwagę.
Prawda na zawsze oznacza tylko to: ty jesteś tym, którego odwiecznie szukałeś przez wiele istnień. Ty jesteś tym, który trwa już w pokoju, którego szukasz. Jesteś tym, który może pozwolić, aby uzdrowienie przyszło do każdego wymiaru twojego życia, i ty jesteś tym, który może zobaczyć efekty tego przymierza.
I, oczywiście, skoro jesteś tym i niewątpliwie nie potrzebujesz nikogo innego, to zdecydowanie nie potrzebujesz pytać o radę. Na pewno nie musisz w tej godzinie klapnąć ciałem, tym workiem prochu, w tym budynku, bo kto poza tobą może powiedzieć cokolwiek lub zrobić cokolwiek, co dałoby ci głębszą mądrość niż ta, która jest już w tobie zawarta? No kto?
Często mówię, że tak naprawdę jest tylko jedna lekcja, której trzeba się kiedyś nauczyć: “Na zewnątrz mnie nie ma niczego”. Jeśli to prawda — a zapewniam cię, że tak jest — oznacza to, że od chwili kiedy wstajesz rano, aż do momentu kiedy wieczorem opierasz głowę swojego ciała na swojej poduszce, niby mówiąc “do widzenia” do swojego dnia, nigdy nie patrzysz na kogoś innego; nigdy nie widzisz kogoś obcego. Widzisz tylko swoje własne odbicie. A to oznacza, że wszystko co jest ci mówione, niesie ze sobą ziarna mądrości, jeżeli tylko się ku nim zwrócisz.
Oznacza to, że gdy przybywam do tego miejsca, w tej godzinie, możesz połączyć się z kimś, kto nie jest ponad tobą. Nie z kimś, kto jest mądrzejszy od ciebie, ale z bratem i przyjacielem. Z kimś, kto widzi cię takim, jakim jesteś. I jeżeli zdecydujesz się w tym momencie — jeśli się zdecydujesz — z kimś, przy którym możesz być Prawdą o tym kim jesteś, bez lęku, bez osądu, bez obawy.
Jestem jedynie tym, który niegdyś przebywał na tej planecie i jako człowiek doprawdy wykonałem swoją część w tym, co zdecydowałem się nazywać Odkupieniem. Czyż Odkupienie nie jest jedynie przerwaniem dowolnego postrzegania, że kiedykolwiek byłeś oddzielony od Boga? Moje dokonanie to jedynie ustanowienie jakości istnienia, w której myśl o oddzieleniu nawet nie pojawiła się w moim umyśle. A kiedy dokonujesz wyboru, by trwać ze mną — nie tylko w tej godzinie, ale kiedykolwiek się decydujesz — i by po prostu myśleć o mnie i spotkać się ze mną w ciszy swojego umysłu, wybierasz by dołączyć do przyjaciela, który widzi cię jako równego sobie.
Tak więc kiedy trwasz ze mną, jedyne co tak naprawdę robisz, to w pełni świadomie wybierasz, by trwać w Prawdzie i istocie swojego jestestwa — poprzez takie trwanie może przyjść pamięć o tym, że moc wyboru pokoju w każdej okoliczności, jest w tobie, tak jak moc wiedzy o tym, że wskazanie drogi jest zawsze o jeden wybór od ciebie.
Kiedyś powiedziałem: “Jestem zawsze z tobą”, i jest to prawda. Nigdy tak naprawdę nie opuściłem tego wymiaru, choć porzuciłem każdą myśl lub przekonanie o tym, że ciało jest potrzebne. I owszem, przekroczyłem czas i przestrzeń, więc nie jestem ograniczany przez ich prawa, przez te postrzegania i paradygmaty, które czasem wydają się kontrolować wasze umysły.
Ale ponieważ zostało to osiągnięte i dokonane we mnie, oznacza to, że absolutnie musi też kiedyś dokonać się w tobie. Jest tak dlatego, że życie, które prowadzicie w niby tak inne sposoby, tak naprawdę jest takie samo. I jeżeli to przyjmiesz, jest takie samo jak życie, które zostało mi dane na tym świecie.
Twoje życie ma tylko jeden cel, a jest nim przebudzenie się z najmniejszego postrzegania, że kiedykolwiek byłeś czy mógłbyś być oddzielony od Boga. Przebudzenie ze snu, w którym jesteś czymś innym niż obecnością i rzeczywistością Miłości. Przebudzenie ze snu, w którym istnieje coś na świecie, co może cię skrzywdzić albo zabrać ci choć jedną z otaczających cię rzeczy. Przebudzenia z umysłu nękanego niepewnością i lękiem, i być może nienawiścią do samego siebie. Przebudzenie się do prostoty, że w rzeczywistości możesz być tylko obecnością Miłości, a konflikt w umyśle zakończy się, kiedy prawdziwie zrozumiesz, że być obecnością Miłości, to jedyne czym w rzeczywistości potrafisz być i co potrafisz robić.
Poddanie się, czy też zrzeczenie się próby bycia czymkolwiek innym niż Miłością otwiera w tobie poczucie pokoju i miejsce wielkiej mocy. Miejsce mocy, które więcej nie pozwoli ci dalej tolerować błędu w umyśle. Nie pozwoli ci dalej tolerować tego, co można nazwać znęcaniem się nad tobą przez oszalały umysł lub oszalały świat. A ty będziesz wiedział, że jesteś wolny jak wiatr, doprawdy wolny, możesz wziąć swoje rzeczy i śpieszyć gdzieś indziej, ponieważ tak podpowiada ci serce.
Wolny na tyle, że po stworzeniu dwudziestoletniej kariery, pewnego ranka budzisz się i mówisz “Ups, koniec z tym. Do widzenia.” Doprawdy wolny i wystarczająco silny by spojrzeć na pojawiające się dookoła ciebie szaleństwo świata, albo nawet gdy pojawia się w twoim umyśle, i zaśmiać się z niego — nie szyderczo, nie by je stłumić, ale ponieważ jest nieszkodliwe.
Tak, ukochani przyjaciele, przybyłem w tej godzinie trwać z wami w ten konkretny sposób, tylko z tego powodu, by kochać was w sposób, który możecie widzieć, rozumieć, i mam nadzieję, zaakceptować. Ale w Prawdzie nie jestem wcale w tym ciele, tak jak wy nie jesteście w waszych. A jedyną różnicą między nami to to, że wiem, iż to prawda, a ty czasem zapominasz i wpadasz w nałóg wiary w to, że na pewno musisz być tylko tutaj, że musisz być ograniczony przestrzenią i objętością ciała. I za każdym razem kiedy to robisz doznajesz lęku. Każdy jeden raz kiedy wybrałeś, by identyfikować się tylko z tym, co zaczyna się na czubku głowy i kończy na podeszwach stóp i wystaje na tyle, jak długie są koniuszki palców, skutkuje doznaniem lęku oraz odległości i oddzielenia od twoich braci i sióstr. Ten lęk był tam nawet w najlepszych momentach.
Tak długo jak trwa utożsamienie się z ciałem, będziesz dalej szukał różnych sposobów, by ciało było bezpieczne, a ty abyś spełniał swoje potrzeby zgodnie z jego postrzeganiami. Czy to ma dla ciebie sens?
Jeśli nade wszystko cenisz ciało, całe twoje doświadczenie będzie kręciło się dookoła zdobywania rzeczy, które według ciebie sprawią, że utrzymają ciało i towarzyszące mu ego w bezpieczeństwie. Tak więc pojawią się ściany lęku. Ściana lęku, która mówi “Cóż, mam swoją pracę od piętnastu lat. Nie mogę po prostu jej rzucić i odejść, bo jakiś mały głos w środku mnie mówi, żeby to zrobić. To całkowicie nielogiczne i szalone. A poza tym, co stanie się ze mną?”
Znasz ten lęk? Co jeśli powiem ci, że nic ci się nie stanie? Co, jeśli powiem ci coś, co zabrzmi bardzo szalenie? Co, jeśli powiem ci, że nic nigdy ci się nie stało? Co, jeśli powiem ci, że wszystko czego doświadczyłeś, co znałeś, w co wierzyłeś, i co postrzegałeś było po prostu twoim wyborem? Jesteś jak znakomity i wspaniały artysta. Namalowałeś dla siebie płótno możliwości, a jednak w Rzeczywistości nic ci się nigdy nie stało. Bo żeby miało się coś stać, najpierw musiałbyś wierzyć, że istnieje coś na zewnątrz ciebie, i tak wracamy do tej jednej, prostej lekcji. A kiedy się jej nauczysz, świat zmieni się i przekroczy poprzednie granice.
Myślę, że pasuje tu wasze słowo: „kluczowe”. Jest to naprawdę kluczowe. “Nie ma niczego na zewnątrz mnie. Jestem tym, który wyśnił wszystkie światach. Jestem stwórcą i wszystko, co postrzegam i czuję w sobie dokładnie w tym momencie, dzieje się z mojego wyboru. A to, co wydaje się samo utrwalać w moim doświadczeniu, przychodzi tylko dlatego, ponieważ nie byłem jeszcze skłonny odrzucić wartość, którą na to nałożyłem: przekonanie, że być może coś ma nade mną kontrolę, że muszę pozostać w jednym miejscu i dostosować się do jakiegoś sposobu bycia, bo inaczej wydarzy się kataklizm.”
Mimo tego, wszystkie tego typu myśli pochodzą z twojej błędnej identyfikacji siebie jako ta ograniczona, trójwymiarowa istota. Tak naprawdę, właśnie teraz, jesteś taki jak ja. A jeśli ja jestem wielkim promieniem Światła w Umyśle Boga, wielkim promieniem Światła, który świeci doskonałością Miłości i pada na najdalsze krańce każdego wszechświata, to ty również nim jesteś. To samo mogę powiedzieć o tobie.
Czym w takim razie może być ten most? Bo to wszystko, jak to mówicie, “cacy” — słyszeć takie szalone myśli rzucane w ciebie przez kogoś innego, ale czym musi być ten most, który przenosi umysł z jego typowego postrzeganie siebie samego do miejsca, gdzie takie myśli są oczywiste? Czym jest ten most, który oddala cię od niepewności, od strachu, od ograniczeń, od niezdecydowania, od cofania się, od wiary w to, że jesteś oddzielony, od tego, że możesz przegrać, albo że możesz coś stracić?
Czym jest ten most, który przenosi cię do miejsca, gdzie myśli, którymi się dzielę, są naturalnie oczywiste? Czym jest ten most, który może przenieść umysł do miejsca idealnego spokoju, w którym nie powstają już ściany lęku? Gdzie możesz zrzucić okowy postrzegania i poglądów tego świata i pozwolić sobie stać się lecącym bez ograniczeń wiatrem, podążającym za tak zwanym sercem, za najgłębszą radością? Czym jest ten most, który zanosi umysł do miejsca, gdzie chcesz zaufać, zaufać temu delikatnemu Głosowi, który nie jest twoim własnym głosem?
Ktoś powiedział, że ten most to po prostu wybór bycia szalonym. Możesz być pewny, że wielu mówiło tak o mnie. “Czemu miałbyś go słuchać? Jest całkiem szalony. Pamiętam kiedy był tylko dzieckiem, uczył się na stolarza w warsztaciku ojca. Prawda, znikał czasami na tygodnie, by spotkać się z tymi dziwakami, tymi Esseńczykami. Potem wracał i robił jakieś ciekawe i dziwne rzeczy, ale mówię ci, jest tylko dzieckiem jak każde inne, nie słuchaj go. Jest całkiem szalony. Tak, dobrze wiem, że rozpowiadał o swoim Ojcu, który z nim zawsze żyje, i powiem ci, że dopiero co widziałem wczoraj Józefa w mieście i nie było z nim Jeszuy. I mówi o tym Królestwie Niebieskim, i o tym że nigdy nie jesteś w żaden sposób oddzielony. I co jeszcze mówi? Że śmierć jest nierzeczywista. Nie wierz mu. Rozejrzyj się. Życie powie ci, co jest prawdziwe i rzeczywiste.”
O tak, byłem nazywany szalonym. Tak więc most przenosi umysł z miejsca, które wydaje się miejscem pokoju, do miejsca, w którym otwiera się okiennice na wewnętrzną stronę duchowości, na serce. Most zaczyna budować się wraz z twoim wyborem, by pozwolić mu na wybudowanie się dla ciebie. A ta gotowość przychodzi jako delikatna myśl w twoim umyśle i w sercu, w którym na swój sposób mówisz do Boga — w jakikolwiek sposób Boga postrzegasz — “Chcę wolności i chcę pokoju. A nade wszystko chcę oddać moje własne myśli i postrzeganie siebie, kim jestem i po co jest świat. Chcę powrócić, zacząć od nowa i oddać każdą wartość, którą nałożyłem na postrzeganie, z którym zacząłem się identyfikować. Jestem gotów i chcę zostać nauczony na nowo.”
Gotowość jest pierwszym krokiem stworzenia tego mostu, który musi przenieść duszę z miejsca poczucia oddzielenia, w którym przebywa, do rzeczywistości, która nigdy się nie zmieniła: rzeczywistość bycia jednością z Bogiem, od zawsze, bez ograniczeń, bez urodzenia się i bez zaznania śmierci. Pamięć o sobie jako wielkim promieniu Światła, ukochanym w Umyśle wszystkiego, czym jest Bóg; pamięć, która zaczyna świecić dla ciebie i poprzez ciebie na każde ograniczenie, które wydaje ci się widzieć oczyma ciała.
Gotowość — twoja gotowość — która opiera się na twoim wyborze dopuszczenia myśli, że w oczach świata jesteś szalony. Opiera się na tupecie, skandaliczności, odwadze by powiedzieć: “Pozwolę sobie być nauczonym nowej drogi. Od tej chwili będę zachowywał się, jakbym wcale nie był ciałem ani towarzyszącym mu ego. Żadne takie uczucia czy myśli, które pojawiają się w ciele i w ego wcale nie są moje. Są tylko filmem.” A jeśli dziewięć milionów, dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy i dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć twoich przyjaciół i rodziny uważa inaczej, co z tego? “Stanę się tak bulwersujący, że gdybym był jedyną osobą na świecie wyrażającą myśl, że “Ja i mój Ojciec Jednym jesteśmy”, to zrobię to i pozwolę, by ta myśl zmieniła strukturę mego całego postrzegania. I jeśli oznacza to, że całe moje doświadczenie musi się radykalnie zmienić, jeśli muszę porzucić to, co postrzegałem jako wygodę w moim życiu, moją karierę, moje wszystko, jeśli muszę żyć na bruku bez grosza, co mi tam, zrobię to tak czy inaczej. Odrzucę wartość, którą przypisałem rzeczom świata.” To nie to samo, co natychmiast odciąć się od świata i uciec od niego. Nie to mam na myśli. Ale wewnątrz, w umyśle i sercu, wybierasz odrzucenie wartości, które nałożyłeś na wszystkie znane ci doświadczenia, na to, w co wierzyłeś, że musi trwać dalej, by zapewnić ci bezpieczeństwo.
Kiedy wybierasz, by być tym, który to robi, otwierasz drzwi. A te otwarte drzwi prowadzą do otoczonej czcią świątyni, gdzie przebywa Duch Święty, bliżej ciebie niż twój własny oddech, bardziej pewny niż jakikolwiek twój sen czy doświadczenie z tego świata. I ponieważ otworzyłeś te drzwi, tę okiennicę, istnieje miejsce w twoim umyśle, które zaczyna móc słyszeć Głos, który nie jest twoim własnym głosem. Głos, który wybrzmiewa niczym intuicja, Głos, który jednego dnia wydaje się ciągnąć cię w jedną stronę, a drugiego dnia w drugą. Ale zaczniesz dostrzegać, że jego pociąg, że jego Głos, że jego drobne uderzenia zawsze pochodzą z miejsca pokoju a nigdy konfliktu, chyba że nadal wybierzesz trwanie w szaleństwie. Wzrasta twoja zdolność do słyszenia tego Głosu.
To jak patrzenie przez mgłę i dostrzeganie dalekiego światła. Najpierw widzisz je; rozpoznajesz je; jest w nim coś pociągającego, ale starasz się potem na nim skupić i mgła wydaje się je unicestwiać. Ale siedź w środku tego, czym uważasz, że jest mgła — cokolwiek dzieje się w twoim umyśle — i przypomnij sobie: “Nie jestem oddzielony od Tego, Który stworzył mnie jako myśl Miłości w nadanej formie. Bóg jest ze mną teraz i wybieram na nowo. Spoglądam na ciało i konflikty, które narosły z myśli ego i postanawiam widzieć je jako nie moje własne. Oddaję je i kładę je na ołtarzu serca, i pytam ponownie tylko, by usłyszeć ten słodki i delikatny Głos, który przemawia dla i w imieniu pokoju. I proszę ten Głos, i tylko ten Głos, by był moim przewodnikiem.”
Wszystko to brzmi nieźle, ale chcę być wiedział, że jeśli słuchałeś uważnie, jeśli chcesz to wchłonąć i zabrać w siebie, zrozumiesz, że uczę tylko dlatego, że wszystkiego czego uczę, sam się kiedyś nauczyłem. Te poglądy i myśli, którymi się z tobą dzielę to te same poglądy i myśli, których mnie nauczono. I ponieważ nauczyłem się ich, mogę się nimi z tobą podzielić. I z mojego miejsca, mogę ci powiedzieć, że słuchanie i podążanie za tym delikatnym Głosem, który przemawia dla i w imieniu pokoju, ta droga, podążanie tą drogą prowadzi bezbłędnie do pokoju, do spełnienia, do zbawienia, do Odkupienia. Delikatnie przeprowadza cię przez most, który pozwoliłeś dla siebie zbudować. Kiedy utworzysz w sobie dla niego miejsce, zaprowadzi cię on poza wszystkie ograniczenia tego świata, definitywnie, całkowicie, i z całą pewnością. W każdym momencie i w każdej sytuacji przeprowadzi cię z konfliktu do pokoju, z wojny do pokoju, ze zwątpienia w siebie do miłości do siebie, z gniewu do delikatności. I, co być może najważniejsze, z oddzielenia do zjednoczenia z Bogiem. I może to się stać teraz.
Nigdy nie będzie takiej sytuacji, która zabrałaby ci moc wyboru, którego głosu będziesz słuchał i nadawał mu wartość. Jest tak, bo oba głosy są w tobie. Tym mostem zbudowanym wewnątrz ciebie jest Duch Święty, oddany ci w pełni przez kochającą łaskę Boga. Oddany tobie, jego drogiemu Dziecku i Jego jedynemu stworzeniu, które zdecydowało śnić o oddzieleniu. Widzisz, tak naprawdę wcale nie tworzysz tego mostu, jedynie poprzez swoją gotowość zaczynasz orientować się, że on już istnieje. A na początku będzie się wydawał efemeryczny i pomyślisz: “Co się stanie, kiedy na nim stanę? Czy się zawali? Czy rozpłynie się jak muskana przez wstające słońce mgła w dolinie? Czy spadnę z niego?” Wiele z was tu obecnych dobrze zna ten lęk poddania się i wejścia na most nie do końca wyglądający na prawdziwy. Lecz ten brak prawdziwości wynika tylko z tego, że na długo zapomnieliście, że most już tam jest.
“Czy spadnę, jeśli na nim stanę?” Pozwolę sobie zasugerować, że jeżeli jesteśmy ze sobą szczerzy, to musielibyśmy pogodzić się z tym, że: “Boże drogi, już z tysiąc razy upadłem tak nisko, jak tylko się da”. Czy jest cokolwiek do stracenia, przyjmując do wiadomości myśl, że istnieje w was teraz idealny most, jak i Głos, Którego porady nigdy nie zawodzą, kiedy twoim zamiarem jest pokój? Co o tym sądzicie? Jesteście chętni zrobić ten krok, jak to mówicie, w ciemno?
Niektórzy z was już go zrobili. Niektórzy z was już wiedzą ze swojego doświadczenia, że nie ważne co wydaje się dziać dookoła ciebie na świecie, krok na ten most jest bezpieczny, jak i początek ćwiczenia zdolności do słuchania tego spokojnego i cichego Głosu, który mówi w imieniu pokoju. Jeżeli nauczymy cię nowego poglądu na to, kim jesteś i po co istnieje świat, ów Głos poprosi cię, byś oddał wszystko, co dotychczas ceniłeś, tak, by mógł nauczyć cię tej jednej rzeczy, która ma bezcenną wartość. A niektórzy z was dalej stoją, być może delikatnie dotykając most czubkami palców stóp, trochę nieskorzy zrobić odważny krok.
Przyszedłem w tej godzinie dla wszystkich was, ale szczególnie dla tych, którzy w tej godzinie zostali zawołani, by usłyszeć ponownie następującą prawdę: ten most w was istnieje i jest niezmiernie bezpiecznie po nim stąpać, a do podjęcia kroku może popchać was przebaczenie.
Czy kiedykolwiek zdarzyło ci się pomyśleć o kimś lub o czymś, ceniąc swój gniew, swój osąd innej osoby, innego wydarzenia, które miało miejsce wczoraj lub, jak to często bywa, wiele, wiele lat temu? Czy kiedykolwiek zauważyłeś, że czasami ta myśl o osądzie, który wydałeś o tym wydarzeniu czy o wyborze danej osoby, czy czymkolwiek, może pojawić się podczas twoich najspokojniejszych momentów i może natychmiast zburzyć ten pokój? Czy kiedykolwiek przyjrzałeś się temu, jak ta część umysłu, którą nazywam ego, lubi przypominać takie rzeczy?
Myślisz sobie: “Gdyby tylko moi rodzice zrobili coś inaczej. Gdyby tylko ktoś inny został wtedy prezydentem. Gdybym tylko dostał wtedy ten awans. Gdybym tylko nie zjadł tego loda. Gdyby tylko coś… wtedy byłbym, szczęśliwy i miał pokój.” Znasz ten głos?
Ten głos należy do świata. To głos ego. I za każdym razem, kiedy zauważysz, że pojawił się w tobie, dokładnie wtedy następuje moment nowego wyboru, by słyszeć tylko Głos prowadzący do pokoju. I to jest sposób, by ten wybór się pojawił i nabrał siły i przyspieszenia. Za każdym razem kiedy pojawi się taka myśl, myśl o gniewie czy prastare wspomnienie, a z mojej perspektywy wszystko, co wydarzyło się pięć minut temu, jest prastarym wspomnieniem, zrozum, że masz moc przebaczenia temu wspomnieniu. Nie tylko istotom, które współtworzyły to wspomnienie, ale samemu wspomnieniu, które trwa w tobie niby film, a ty możesz mu przebaczyć, otoczyć je swoją Miłością. A jeżeli chcesz je zmienić, powróć do wydarzenia, w którym coś poszło nie tak. Wróć do tego momentu, kiedy twój współmałżonek czy twój chłopak lub dziewczyna spakowali się i wyszli, a swoją drogą zabrali ze sobą też twoje rzeczy. Wróć do tego momentu, kiedy wyrzucili cię z pomiędzy swoich lęków i swoich własnych szaleństw, bez poszanowania tego wszystkiego, czym jesteś, i przemień to wydarzenie.
Zobacz ich jak przychodzą do ciebie, siadają z tobą i mówią: “Wiesz, naprawdę czuję w sercu, że muszę odejść. Czy pozwolisz mi to zrobić?” A ty odpowiadasz: “Tak, kocham cię. Oczywiście, że możesz iść i zrobić, co tylko chcesz. Nie mogę być od ciebie oddzielony, ponieważ umysły nigdy tak naprawdę nie są od siebie oddzielone, a czas i przestrzeń nie istnieją, więc idź i baw się dobrze. Wyślij mi pocztówkę — nie taką fizyczną. Przyjdź do mnie w moich snach i medytacjach, w miejscu między pojawiającymi się myślami w moim umyśle i po prostu powiedz czasem: ‚Cześć’. Kocham cię tak bardzo, że daję ci całkowitą wolność, rób co tylko chcesz.”
Poczuj siebie zmieniającego to wydarzenie we własnej pamięci, a zmienisz ładunek emocjonalny tego, co w sobie trzymałeś. I przebacz samemu sobie za nieświadome trzymanie się tego przekonania, które nigdy nie zraniło kogoś innego oprócz ciebie, ponieważ ograniczało cię, oddzielało cię od Miłości, którą jesteś i poczucia pokoju, i bezpieczeństwa, które zostały w tobie umieszczone, kiedy byłeś tworzony w Umyśle Boga.
Przebaczenie jest wielką potrzebą tego świata. A jeżeli jest wielką potrzebą tego świata, oznacza to, że jest wielką potrzebą każdego umysłu z osobna. Przebaczenie… przebaczenie jest tym, co pozwala sercu i umysłowi odwiązać się od przeszłości. Przebaczenie pozwoli ci zaakceptować teraźniejszość i odważnie ruszyć w to, co nazywasz przyszłością, wiedząc że gdziekolwiek jesteś, dana jest ci cała moc Nieba i Ziemi, a to dlatego, że dana jest ci owa wrodzona i nieskończona moc twojego umysłu, by postanowić odrzucić wszystko, czego myślisz, że nie lubisz, wszystko, czego jesteś niepewny; moc zauważenia, że wszystko można stworzyć od nowa, tu i teraz. A jeśli brak ci środków, jedyne co musisz zrobić, to zaakceptować, że nastawienie i postrzeganie, których wcześniej się trzymałeś najwidoczniej nigdy nie działały, a ty możesz wybrać na nowo. I jeśli nie masz tego, co nazywasz “miłością”, to musiałeś gdzieś dokonać złego wyboru.
Tak więc są dwa sposoby żeby to zmienić: może pomogą trzydzieści trzy lata psychoterapii, podczas których ktoś się na tobie bardzo wzbogaci albo możesz spojrzeć na wybór, którego dokonałeś poprzez zauważenie, jakie są twoje teraźniejsze doświadczenia, po czym powiesz: “Dobry Boże, wychodzi na to, że to ja padłem ofiarą żartu. Może pora już dokonać nowego wyboru.”
Zacznij na nowo jako małe dziecko, które w swojej niewinności chce nauczyć się na nowo oraz chce przyjąć nową perspektywę i nowe postrzeganie, tak, by to niby ograniczające cię doświadczenie czy doświadczenia, z których teraz czerpiesz swoją wartość, mogły zostać podmienione na to, co nauczy cię, że możesz mieć wszystko, jeśli tylko zaakceptujesz swoją wartość jako Dziecko Boga.
Przebaczenie, jeżeli je dobrze przyjmiesz, nie ma żadnego doświadczenia, którego zaznałeś na tym lub innym świecie, które nie byłoby niczym innym niż…
{Koniec taśmy}
Tak, usłyszałem twoją myśl o tym, że kończy się taśma.
Było lepiej niż wtedy, kiedy zaczynaliśmy. Co takiego zrobiliśmy?
Serio to spartaczyliśmy.
Ja też?
Jon Marc tak. Ktoś to zrobił.
Zrobimy teraz małą dygresję, by podzielić się czymś z tobą — dlatego zadałem ci to pytanie, byś też o tym pomyślał. Kiedy zaczynamy proces, jest pewien punkt, w którym można powiedzieć, że podłoże jest stabilne, nastawienie poprawne, i mówię do tego ukochanego brata: “Teraz zaczynamy.” Kiedy jest w owym miejscu całkowitego zaufania, natychmiast zaczynamy. W tym samym czasie, tą myślą podzielono się z tym, “Czas odpalić maszynę.” Kiedy jest całkowicie ufna, włącza się. Co się dziś wydarzyło, było łączeniem — które w ogóle nie dzieje się w ciele. Połączyłem się z częstotliwością umysłu, która jest nim, moim ukochanym bratem, i powiedziałem “Wszystko jest na miejscu i możemy zaczynać”, a on się zawahał. To zawahanie jest wam wszystkim dobrze znane. Prawda? Tak bardzo chcesz usłyszeć cichy i delikatny Głos, który przychodzi i mówi o pokoju i Miłości. Chcesz zaufać temu przewodnictwu. Ale kiedy przewodnictwo się pojawia, mówisz “Cóż, nie jestem pewien. Pokaż mi to raz jeszcze. A, i w innej formie też będzie dobrze. Możesz jednocześnie dostarczyć mi bukiet kwiatów?” Pojawia się zawahanie i chwila przepada.
To dygresja, ale warto o niej wspomnieć. Dlaczego? Ponieważ przemawia to bezpośrednio do niektórych z was, i przemówi to do niektórych umysłów, które jak to mówicie, będą czytały transkrypt za jakieś trzy miesiące od teraz, kiedy przyjdzie im poczta. I kiedy usłyszą tę część, coś się włączy i dostaną coś, czego bardzo mocno wyczekiwali. Więc dziękuję wam za cierpliwość.
Jak się macie?
Dobrze. Świetne.
Czy na pewno?
Cóż, dowiemy się, ponieważ masz w każdym momencie moc wyboru, by drastycznie zmienić wszystko o sobie: swoje myśli, swój stan energii, wszystko. Wiesz, że to prawda. Tak więc, na swój sposób, czy będzie to uklęknięcie albo — jeśli naprawdę się wyluzujesz — skok w powietrze, masz trzy sekundy by pozwolić energii popłynąć przez każdą komórkę swojego ciała. Padnij na kolana, zerwij się na nogi albo wstań z krzesła i krzyknij najgłośniej jak potrafisz: “Tak!”. Jesteście gotowi? Teraz.
TAK!
Bardzo dobrze. Jakie to uczucie?
Świetne.
Ach, zaczynasz rozumieć. Jeśli możesz zrobić to tutaj, możesz zrobić to gdziekolwiek. Gdy w umyśle pojawia się ciężar i zaczynają się kłębić wątpliwości… znasz to uczucie?
I wtedy sobie myślisz: “Gdybym tylko mógł zrozumieć te myśli, może mógłbym zakończyć ten konflikt na tym świecie”, po czym dodajesz więcej myśli, by spróbować je zrozumieć. Po chwili dodałeś ich na arenę tyle, że zamiast jednej czy dwóch, masz pięćdziesiąt czy sześćdziesiąt goniących się nawzajem, i myślisz: “Wymyka się to spod kontroli, może dodam jeszcze tylko kilka”. Znasz to uczucie?
Jedyne, co musisz zrobić, to przerwać tę energię, częstotliwość pędu tego, co się dzieje. A najprostszym na to sposobem jest to, co właśnie zrobiliśmy. Zmień ciało, a zmienisz energię. Zmień myśl, której pozwalasz trwać. A nie ma potężniejszej myśli niż “tak”, ponieważ “tak” jest twierdzące. “Tak” jest godzeniem się. “Tak” jest pozwoleniem. “Tak” jest oznajmieniem. Czy zauważyłeś, jak zmienił się stan ciała? Jak czujesz się w środku? Zauważyłeś to?
Aha.
Kiedy wrócisz do domu weź wszystkie swoje książki na temat tego, co nazywasz psychoterapiami, duchowością, religią i filozofią, i wyrzuć je przez okno. Weź kartkę papieru i długopis, napisz: „Tak” i połóż kartkę na półce. Czy może to być tak proste? Tak, może.
Tak naprawdę, to to samo, co powiedzenie: “Ja i mój Ojciec Jednym jesteśmy”. Oddzielenie nie istnieje, dlatego też absolutnie mogę wybrać radość. Mam prawo spojrzeć poza pozory, które wydają się trwać w tym ogromnym, urojonym świecie dookoła mnie i odrzucić wartość, którą mu nadałem, i powiedzieć “Tak” dla obecności pokoju, dzięki któremu umysł odnawia całą moc i przewodnictwo, ponieważ umysł wybrał pełnię, a jest ona mostem, po którym jest bezpiecznie iść.” Chcę temu powiedzieć “Tak”.
Przebaczenie. Jeżeli jest choć jeden cień lub myśl, albo prastare wspomnienie, które wydaje się w tobie pojawiać, które wydaje się mącić twój pokój i dalej cię kontrolować, wiedz, że dzieje się tak, bo nie zdecydowałeś się temu wybaczyć. A część ciebie, która to czyni, to ego — część, która przemawia w imieniu konfliktu, rozdrobnienia i oddzielenia. Kiedy to zauważysz, bądź na tyle odważny, by wybrać na nowo. Dzięki temu nie zostawisz dla siebie ani jednego cienia, tak by ego mogło powiedzieć: “Widzisz? Wiedziałem. Nie ważne co zrobię, nie mogę być całkiem szczęśliwy.”
To tak, jakby ktoś się zjawił i powiedział: “Jeśli chcesz być szczęśliwy po prostu rozluźnij pięść, aby dłoń mogła przyjmować.” Na co ty mówisz: “Dobrze. Ale nie zadziałało. Widzisz, zrobiłem to i nie zadziałało.” Ale dalej masz zaciśnięte dwa palce. “Nie no, widzisz, muszę te dwa trzymać zaciśnięte. Bo trzymają się czegoś naprawdę rzeczywistego. Porzuciłem te pseudo-rzeczywiste rzeczy, ale te są naprawdę rzeczywiste. No, ale ty tego nie rozumiesz. Niczego takiego nigdy nie doświadczyłeś.To jest naprawdę rzeczywiste.”
Czy nierzeczywistość jest stopniowalna? Nie. Każdy sen o poczuciu winy, wstydu, bólu, zranieniu, każdy sen jest na równi z całą resztą, a są sobie równe, ponieważ są całkowicie nierzeczywiste. Nie dla ego, które ich doświadcza. Są nierzeczywiste, ponieważ nie dotykają prawdziwie, ani nie ranią tego nieskończonego miejsca Światła, które jest tobą, nawet kiedy ten sen się rozgrywa.
Dlatego przebaczenie jest tak ważne: ponieważ musi zostać równo nałożone na każdy sen, którego jeszcze trzyma się umysł. Niektórzy mylą przebaczenie z nadzieją, że kiedy się je nałoży, wspomnienie zniknie. Z czasem tak się stanie. Zniknie w ten sam sposób, w jaki znika sen o byciu ciałem w czasie i przestrzeni. Działa to podobnie, jak najsilniejsze sny, których doświadczyłeś kiedy śpisz. A kiedy budzisz się w nocy, sen może zostać z tobą jeszcze do porannej kawy — lub cokolwiek innego, co pijesz. Może zostać z tobą kiedy przemieszczasz się do miejsca zatrudnienia albo do parku na spacer — cokolwiek robisz. Wszyscy doświadczyliście tego. Czasami żywe wspomnienie snu zostaje nawet na parę dni. Ale pojawia się moment kiedy znika.
W ten sam sposób sen o czasie i przestrzeni zostanie zapomniany, tak jakby nigdy nie istniał. Jest to prawdą dla wszystkiego, w co wierzysz, że cię kontroluje. “Jeżeli odrzucę to, czego się trzymam, ponieważ tylko to znam od zawsze i tylko w to wierzyłem, co się ze mną stanie?” Rozwój i spokój. A to, czemu postanowiłeś nadać wartość większego sensu rzeczywistości, wydaje się być najtrudniejszym do przebaczenia czy odrzucenia i staje się ciężarem dla serca, który wydaje się klinować duszę.
Wiesz, jakie to uczucie być zaklinowanym? Nazywa się to rutyną, a rutyna jest piekłem. Coś, co trzyma cię przy ziemi, co wydaje się niemożliwe do zmiany, bez względu na to ile wysiłku w to włożysz. Bez znaczenia jak daleko odejdziesz, jest zawsze z tobą i niektóre wzorce powtarzają się w kółko. To dlatego, że nie przebaczyłeś jej źródłu. Przebaczenie uwalnia umysł i serce od przeszłości, i przynosi Prawdę, która cię uwalnia.
Jesteś w całości miłowany i nigdy nie zgrzeszyłeś. Nic, co kiedykolwiek powiedziałeś czy zrobiłeś, nie doprowadziło do porażki w tym wszechświecie. Nic, co kiedykolwiek powiedziałeś czy zrobiłeś, nie oddzieliło cię od Miłości, którą jest Bóg. Jak byś się nie starał, nic, co mógłbyś kiedykolwiek powiedzieć lub zrobić, nie oddzieli cię od Miłości, która żyje w tobie i jest istotą twojego istnienia. I w końcu dokona się w tobie Pojednanie - tak jak dokonało się i zostało następnie ukazane we mnie - i sprawi to twoja gotowość, by odrzucić każdy, nawet najmniejszy ślad postrzegania oddzielenia od Boga, twoja gotowość, by mieć czelność zaakceptować nową myśl: “Na zewnątrz mnie nie ma niczego. Nie patrzę na kogoś nieznajomego. Widzę tylko siebie. Mogę szerzyć Miłość i wybrać pokój. Jestem teraz wolny, bo bez względu na wszystko, teraz postanawiam, by słyszeć tylko Głos przemawiający za pokojem, uspokajający szalony świat, który wybrałem.”
Od tej chwili stoisz na moście, który musi zaprowadzić cię poza wszystkie światy. Na moście, który niesie święte Dziecko Boga z powrotem do domu. Na moście, który ukazuje ci, że nie musisz żyć w przestrzeni i czasie — tak żyją tylko ciało i ego, ponieważ są one snem o oddzieleniu. Most ukazuje ci, że jesteś odwieczny, niezmienny i stały, na zawsze. Most, który przenosi cię w stan poznania tego, że istota, którą jesteś została stworzona tylko po to, by trwać, wyrażać i szerzyć tą idealną Miłość, która jest obecnością Boga. Nie ma innego celu. Most, który oświetla twoje serce i umysł, ponieważ pozwala ci rozpoznać, że żyjesz, ale nie ty, tylko Chrystus żyje jako ty, i tylko to od zawsze było Prawdą i jedyną istotą twojej rzeczywistości.
Przebaczenie przenosi cię z tego świata do miejsca, gdzie jestem Ja i gdzie jest tylko głębokie oddanie się każdemu bratu i siostrze, których stworzył Bóg i których dał Mnie, którzy w całości przybyli do Mnie — ponieważ już tam jesteście. Więc powrót do domu jest tylko poznaniem Prawdy, która nigdy się nie zmieniła i nie może się zmienić.
Most ukazuje ci, że świat, w który wierzysz, jest tak całkowicie szalony, że kiedy jedziesz swoim samochodem, możesz pamiętać o Prawdzie i powiedzieć ze mną: “Moja obecność błogosławi ten świat.”
“Och, jak możesz mówić takie rzeczy? To świętokradcze.” Niektórzy powiedzieli ci, że jedyną osobą, która kiedykolwiek ma prawo tak powiedzieć to jestem Ja, ponieważ zostałem stworzony przez Boga i posłany na świat, a ty zostałeś stworzony jako czyjś wytwór wyobraźni albo bezbożny związek z diabłem, czy coś takiego. Jesteś błędem we wszechświecie. Jesteś pomyłką z fazy projektowania. Nie masz prawa tu być. Biedne, pełne grzechu stworzenia.
Moja świętość błogosławi to pomieszczenie i wszystkich, którzy się tu zebrali. Moja świętość błogosławi Mnie. Usłysz więc te słowa, jakbyś ty mówił je do siebie w głębi swojego jestestwa: “Moja obecność błogosławi wszystko, na co spojrzę, a moja obecność jest moją świętością. Jestem cały i kompletny. Jestem jedynie Miłością.”
Proponuję, abyś nie pozwolił, by minął choć jeden poranek – choćby ten jeden jedyny – bez chwili na to, by po otwarciu oczu rozejrzeć się wokół, spojrzeć na wszystko, co widzisz, i powiedzieć sobie: „Moja świętość błogosławi wszystko, co widzę. Przynoszę tym rzeczom mój doskonały pokój.” I każdego wieczoru, kiedy ciało jest wycieńczone, jak to zwykle bywa, zanim zamkniesz swoje fizyczne oczy, pozwól swojej uwadze unieść się z ciała, co nazywacie doświadczeniem wyjścia z ciała czy snami, czy czym tam jeszcze, i pomyśl o dniu, który właśnie przeżyłeś. Spójrz na wydarzenia i ludzi, na przyjaciół, którzy weszli w ten dzień. Zobacz jego całość i powiedz: “Moja świętość pobłogosławiła ten świat, dany mi dzisiejszego dnia.” A potem po prostu powiedz Źródłu twojego stworzenia: „Dziękuję”.
To nie tylko rytuał. To coś całkiem praktycznego. Moc, której używasz, by robić tego typu rzeczy, to ta sama moc, która przenosi góry — najpierw z twego własnego umysłu, potem z tego, co doświadczasz, a na końcu z całego świata. To połączenie siebie z mocą Ducha Świętego. To połączenie siebie z mocą przebaczania. To połączenie siebie z pamiętaniem o tym, że Chrystus żyje w tobie. To połączenie z rzeczywistością swojej mocy wyboru. I położy to fundamenty pod całe uzdrowienie, które zacznie popychać cię w stronę całkiem nowej wędrówki.
Taksówka czeka, podjechała pod twoje drzwi, a ponieważ jesteś zawsze wolny, zależy to tylko od ciebie, czy wyjdziesz z domu — czyli ze swych postrzeżeń, swego paradygmatu, kontekstu, w jakim żyje twój umysł — i wsiądziesz do taksówki, w której za kierownicą siedzi mały, niski mężczyzna z nadwagą i pali cygaro. To Duch Święty, to On przeprowadzi cię przez ten most, który zbudowałeś poprzez swoją gotowość i swoje przebaczenie. On wybawi cię w każdej chwili, każdego dnia twojego życia i zawiezie do miejsca pokoju, gdzie doskonała jedność zostaje na zawsze przywrócona.
A ci z was, którzy czasem zapominają, możecie być spokojni, jestem zawsze do waszej dyspozycji. Kiedykolwiek po prostu myślisz o mnie, jestem z tobą. Ten świat przestrzeni i czasu, ten świat twoich własnych myśli o wstydzie, winie i porażce, to wszystko jest dla mnie niczym. Ale Światło i Miłość, którą jesteś, te rzeczy są dla mnie wszystkim. Dlatego też widzę w tobie tylko te rzeczy. I jeśli krąg lęku wydaje się zbyt potężny, aby przez niego przeskoczyć, daj go mnie i użyj mojej siły, dopóki twoja nie będzie tak pewna jak moja.
Kocham cię, ponieważ kiedy patrzę na ciebie widzę jedynie siebie — promiennego, wiecznego, jaśniejącego blaskiem, otoczonego miłością w Umyśle mojego Ojca. I nigdy cię nie opuszczę.
A zatem wiele już zostało ci dane tego wieczoru, a jeżeli to przyjmiesz i naprawdę weźmiesz w siebie, nawet jeśli umysł mówi: “Nie, trzeba mi czegoś innego” — ten głos jest głosem ego, który który próbuje powstrzymać cię przed wejściem na most — jeżeli jesteś skłonny, by przyjąć wszystko, czym się podzieliliśmy i wziąć to głęboko w siebie, cel tej podróży natychmiast staje się pewny. Natychmiast. A na ciebie zesłane będą cuda: cuda uzdrowienia i cud idealnego pokoju. Tak.
A zatem, tym samym podzieliłem się tym, czym miałem się podzielić, więc chciałbym jeszcze zrobić tylko to: chcę poprosić każdego z was z osobna, abyście na parę chwil weszli do swojego serca, potrwali w ciszy, a na początek zapytali siebie: “Czy chcę bez względu na wszystko słyszeć tylko Głos mówiący w imieniu pokoju? Czy jestem gotów przyjąć słowa, które usłyszałem i pozwolić im, aby stały się moimi własnymi?” — ponieważ cała mądrość jest już w tobie.
Jak już to zrobisz, po prostu zapytaj siebie: Czy wszystko, co wydarzyło się tego wieczoru, zostało domknięte?” Jeżeli odpowiedzią jest: “Nie, jeszcze tu chwilę pobędę”, jeżeli masz jeszcze pytania, które czujesz, że chciałbyś zadać, pozwól sobie zostać, a ja zostanę z wami tak długo, jak zdecydujecie się tu być. Wykonaj te rzeczy w ciszy przez moment, a następnie daj sobie chwilę przerwy. A jeśli czujesz, że powinieneś wyjść, proszę bardzo, idź i miej błogosławiony wieczór. Jeśli postanowisz zostać, weź, jak to nazywacie, pięć minut przerwy, a potem posadź to swoje ziemskie naczynie pyłu na krześle i będziemy kontynuowali.
Jeśli postanowisz wyjść, wiedz, że jedyne co tak naprawdę robisz, to przemieszczasz ciało do innego miejsca w śnie o przestrzeni i czasie, ale nie opuszczasz mnie, ponieważ ja nigdy nie opuszczę ciebie. Jestem twoim sługą. Nie ja tak to ustawiłem. Bóg to zrobił.
Tak więc trwaj we wszystkim w pokoju. A dla tych z was, którzy postanowili pozostać, za jakieś pięć waszych minut znów połączę się z tym ciałem i jeżeli będziecie mieli jakieś pytania, które narzucają się, by je zadać, zobaczymy czy istnieje dla was odpowiedź. Trwajcie więc we wszystkim w pokoju, drodzy przyjaciele, potężne promienie Światła, odwiecznie lśniące w Umyśle mojego Ojca. Trwajcie w pokoju.
Amen.
Pytania i odpowiedzi
Teraz, znów, zaczynamy.
Powiedziałem wam, że zakończyłem i przekazałem wam wszystko, co miałem wam do przekazania tego wieczoru. Mam nadzieję, że zdecydujecie się przyjąć to i wykorzystać, bo w końcu czas nie ma celu czy wartości, jeżeli nie używa się go mądrze. A najmądrzejszym użyciem czasu jest przebudzenie się z oddzielenia. Jeżeli weźmiesz to, czym się z tobą podzieliłem i pozwolisz, aby stało się to twoim własnym, i będziesz używał tego w praktyce, to doprawdy sprowadzi to tak zwane cuda na twoje życie i osiągniesz cel wędrówki.
To powiedziawszy, zakładam, że skoro postanowiliście zostawić ciała w tym pokoju, stało się tak, ponieważ umysły chcą zadać pytania. Więc zacznijmy.
Pytanie 1
W szczególności chodzi mi o mojego chorego męża, zastanawiam się tylko czy może wiesz, czy ma plan, by umrzeć i czy możesz to zmienić?
Po pierwsze, ukochana przyjaciółko, co w tym przypadku ma największe dla ciebie znaczenie, to pamiętanie, że śmierć nie jest prawdziwa. Czy można to zmienić? Tak, ale ponownie, to, o czym ty musisz pamiętać, to że śmierć ciała wcale nie jest śmiercią i że nie może być rozdzielenia między umysłami, które są złączone Miłością.
Dalej, czy są wydarzenia — sny, tak bym je nazwał — które mają z góry ustalone przeznaczenie? W tym sensie, że pełna wolność umysłu zdecydowała, na podstawie swoich doświadczeń lub wyborów, przyciągnąć do siebie elementy, które mogą stworzyć określony rodzaj doświadczenia. Ponieważ umysł postanowił to zrobić i nadaje temu wartość — być może nie na poziomie świadomym, lecz na bardzo głębokim poziomie — tak, rzeczy, które się rozwijają i dzieją, można nazwać predestynowanymi, czyli że spełniają swoje ustalone z góry przeznaczenie. Ale patrząc na to z szerszej perspektywy, nic nie jest, ani nie musi być predestynowane, a wszystkie rzeczy mogą zostać zmienione. Jeżeli nie mogłyby zostać zmienione, oznaczałoby to, że jest na zewnątrz ciebie jakaś siła, która może kontrolować i narzucać ci charakter twojego doświadczenia. Zapewniam cię, że nic takiego nie istnieje i nikt poza umysłem, nie kontroluje, ani nie narzuca charakteru twojego doświadczenia.
Osoba, która w tym życiu jest twoim małżonkiem, jest tym, którą znałaś wcześniej, a ty jesteś tą, która podczas swojej wędrówki pragnęła prawdziwie nauczyć się tego — nie tylko jako myśl, ale jako żywe, oddychające poznanie — że śmierć jest nieprawdziwa i że rozdzielenie nie może istnieć w żadnym wymiarze, a umysły, które są złączone w Miłości, są dla siebie zawsze nawzajem dostępne.
To, połączone z podstawowym postrzeganiem dalej utrzymywanym w umyśle małżonka, razem tworzy sytuację, w której możliwość tego, co nazwałabyś jego śmiercią i w rezultacie rozdzieleniem od twojego życia, jest prawdopodobne. To, co utrzymywane jest w umyśle tego, który jest twoim małżonkiem, jest głęboko zakorzenione i można by to nazwać to fundamentalnym postrzeganiem - czymś, co sięga o wiele głębiej niż poglądy, w które ty chcesz wierzyć i pokładać w nich nadzieję.
Od bardzo długiego czasu twój mąż nosi w sobie podstawowe uczucie czy pogląd, że w życiu — nawet w najlepszych momentach — istnieje ciężar, dyskomfort, towarzyszący temu, co nazwałabyś byciem tutaj, a ten ciężar tworzy konflikt, który wyraża się w samym ciele. Czy można to zmienić? Patrząc na to z jednej strony, powiedziałbym, że tak, można, ale sprowadza się to tak naprawdę do jego gotowości, by pozwolić, aby to zostało dla niego zmienione. To wymagałoby w nim, powiedzmy, wejścia na pewien poziom zaufania i odrzucenia postrzegania samego siebie jako kontrolującego albo twórcę czy wykonawcę — poziom zaufania i poznania, na który waha się wejść. Musiałby naprawdę odrzucić wszelkie postrzeganie samego siebie oraz tego, czym jest ten świat, po to, by oddać je Duchowi Świętemu — tej części uniwersalnej Inteligencji, którą też posiada. Wtedy dopiero zacznie się poprawa, wychodząca z poziomu umysłu, z którego wyszła choroba.
Jako dusza, jeszcze nie całkiem zdecydował, by pozwolić w umyśle przyjść tej poprawie. A na ten moment, nie wiadomo jeszcze, czy w ogóle pozwoli.
Widzisz, taki wybór nie może zostać dokonany w nadziei na to, że przyniesie uzdrowienie, ponieważ strach przed śmiercią albo pragnienie uzdrowienia pochodzą od tego postrzegania w umyśle, które potrzebuje uzdrowienia. Mimo, że utrzymuje on niektóre myśli i przekonania w tym, co nazywamy tutaj, świadomym umyśle, na bardzo głębokim poziomie jeszcze nie jest całkiem gotowy, by w pełni zaakceptować siebie jako nieskończenie wolnego, i co za tym idzie, w pełni wolnego by doświadczyć życia.
Dlatego można odpowiedzieć na istotę pytania. Waga odpowiedzi opiera się na twojej gotowości do zauważenia, że doświadczenie wzrasta, można powiedzieć, wraz z tworzeniem. Co oznacza, że w pewnym znaczeniu, wasze dwie dusze zdecydowały, by zejść się razem, żeby odegrać owo wydarzenie, czyli coś, co można nazwać z góry zaplanowanym. Sposób, w jaki każde z was sobie z tym radzi, ukazuje waszą gotowość, by pozwolić pewnym głębokim postrzeganiom zostać prawdziwie uleczonym poprzez zmianę. Powtórzę, że dla ciebie, jest to naprawdę zrozumieć prawdę o tym, że śmierć w ogóle nie istnieje, a dla niego szansa, by wybrać, na głębokim poziomie w sobie, uzdrowienie umysłu.
W obu przypadkach śmierć ciała jest wyborem i przyzwoleniem. Tworzy to dalszą szansę, by razem się rozwijać, ponieważ nie będziecie jakkolwiek rozdzieleni śmiercią. Uzdrowienie może przyjść w każdym momencie. To wymagałoby tego, co postrzegacie jako cud — ale cuda naturalnie przydarzają się umysłom, które wybrały bycie w obecności Miłości w każdym wymiarze i by pozwolić poprawie wejść nawet do najgłębszych głębin umysłu.
Sugerowałbym więc, abyś podzieliła się tą odpowiedzią z małżonkiem. Pamiętaj, że kiedy to zrobisz, nie możesz w najmniejszy sposób zmusić, ani mieć nadzieję, że ten głęboki wybór zostanie podjęty. Możesz tylko pokazać mu odpowiedź i pozwolić mu z nią zrobić co chce. Ale jeśli zdecyduje, by faktycznie posłuchać odpowiedzi, znajdzie w słowach coś, co można nazwać schodami do głębszego zrozumienia na temat źródła samej choroby. A jeśli odrzuci pewne postrzeganie, doprawdy przyjdę i będę z nim trwał, i pomagał w pracy ku poprawie głębin umysłu, co może potem pozwolić na przejawienie ciała, które zostało uzdrowione.
Czy to, co mówię pomaga ci w zrozumieniu tego?
Tak, bardzo mi pomaga.
Ukochana przyjaciółko, bardzo cię kocham i wielkie są zmiany — uzdrowienia — które w tobie zaszły. Pozwól im dalej działać. Zawsze decyduj, by pamiętać kim jesteś i gdzie odwiecznie trwasz.
Będzie to niezwykle wartościowym doświadczeniem, bez względu na to, jak nazwiesz jego ziemski skutek. Daje wam to obojgu nieustannie niesamowite możliwości do uczenia się, by być w obecności Miłości, która jest nieskazitelnie czysta i niezwiązana z żadnymi wydarzeniami ze świata przestrzeni i czasu. Bo ostatecznie cel i znaczenie wszystkich związków to nauczyć się, jak kochać.
Pytanie 2
Mam pytanie na temat odzywających się głosów. Od długiego czasu słucham ich i jestem prowadzony przez wewnętrzne głosy, i wydaje mi się, że działam szybko według ich wskazówek. Jednak tego czerwca usłyszałem głos mówiący mi, abym przeniósł się do Nowego Hampshire. Waham się, ponieważ nie jestem naprawdę pewny, a wcześniej zawsze byłem. Nie jestem pewny, czy głos ten przychodzi, by przeszkodzić mi w tym, co robię teraz, czy może, w istocie, jest to głos Ducha, do którego słuchania stopniowo zostaję uwalniany. Powodem, dla którego się tym dzielę, jest chęć usłyszenia Twojej odpowiedzi na to, co mówię.
Wyczuwam, że odpowiedź była ci już wcześniej dana. Głos, który mówi w imieniu Ducha Świętego zawsze pochodzi z głębokiego miejsca pokoju wewnątrz ciebie i przemawia przez nie. Jakość pokoju to coś, co nauczyłeś się rozróżniać, a przez to, że jesteś tego świadom, byłeś w stanie słuchać tego głosu, aby cię prowadził i całkiem często nawet bez wahania wprowadzałeś w życie jego wskazówki.
Ale teraz zostajesz przeniesiony na poważniejszy poziom, powiedzmy, na głębsze udoskonalenie tej zdolności słuchania i rozróżniania, który głos przemawia. Częścią powodu, dla którego tak się dzieje, można by nazwać przygotowaniem odbywającym się w tobie na coś, o co zostaniesz poproszony trochę później na twojej drodze w tym życiu.
Kiedy ten głos pojawił się na początku, kiedy pojawiła się myśl o przeprowadzce do tego, co nazywasz New Hampshire, wahanie pojawiło się z dwóch powodów: pierwszy dotyczył wartości, którą postrzegasz w tym, czym się teraz zajmujesz. Jest to wartość, nawiasem mówiąc, całkowicie uzasadniona. I często, gdy ten głos do ciebie przemawia, a to, czym się zajmujesz, jest dla ciebie cenne — i może to być cokolwiek, nawet poczucie: „Ale teraz czuję się naprawdę na swoim miejscu.” — wtedy może pojawić się opór przed słuchaniem. Jednak na głębszym poziomie w tobie pozostaje wahanie, ponieważ nie potrafisz odnaleźć tej samej jakości pokoju. Wydaje się tam być, ale coś wciąż cię wewnętrznie popycha sprawiając, że zastanawiasz się: „Czy to naprawdę pochodzi od głosu pokoju?”
Otóż w twoim umyśle utrwaliło się przekonanie, że gdy ten głos przemawia i zapowiada zmianę, powinien to robić najlepiej w momentach, które nie powodują tego, co postrzegasz jako zakłócenie biegu życia na tym planie. Innymi słowy, powinien pojawić się w najbardziej odpowiednim czasie i działać z wielką łatwością, bez poczucia poświęcenia czy wątpliwości.
Pogłębianie zdolności słyszenia Głosu Ducha Świętego wymaga coraz większej umiejętności rezygnowania z tego, w co jesteś zaangażowany, nawet wtedy, kiedy twoje postrzeganie mówi ci, że jest to dobre, właściwe i wartościowe. Wymaga to większego poziomu zaufania w to, jak, w szerszej perspektywie, uzdrowienie przyjdzie do umysłów ludzkości.
Z tego powodu, konflikt ten daje ci szansę, by pogłębić i udoskonalić swoją zdolność do rozróżniania jakości pokoju, z którego pochodzi Głos lub myśl wskazująca drogę. Wszystkie rzeczy, które zaczynają się w czasie, kończą się w czasie, kiedy ich cel został osiągnięty dla ciebie jako budzącej się duszy.
Musisz zatem wiedzieć, że to, w co jesteś teraz zaangażowany, zakończy się z czasem, ponieważ zostało zrodzone z twojego ciała, ale twoje bezpieczeństwo zostanie z tobą na zawsze. A kiedy, w rzeczywistości, to udoskonalenie zostanie pogłębione i zostanie wskazana ci droga, możesz być spokojny, że kiedy posłuchasz tego głosu i podążysz za nim— i nie mówię tutaj koniecznie o tym głosie, który powiedziałby „Przeprowadź się do Nowego Hampshire”, tylko o wskazówkach pochodzących od Ducha Świętego na tym głębszym poziomie doskonałości— gdy ów głos się pojawia i rozpoznajesz jakość pokoju, z którego wypływa i do którego na nowo przemawia, każda zmiana na tym poziomie życia, która z tego wynika, zawsze służy najwyższemu dobru wszystkim i wszystkiemu, w co jesteś obecnie zaangażowany. Powierzchownie może się wydawać, że tak nie jest, ale na głębszym poziomie — na poziomie, z którego poprawa i uzdrowienie, i przebudzenie przychodzą do wszystkich umysłów — będzie to miało wyższy cel i będzie najlepsze dla wszystkich i wszystkiego.
Chciałbym raz jeszcze przypomnieć ci — i słuchaj dobrze — wszystko to, czym podzieliłem się w ciągu tej godziny. Na ten moment po prostu zrozum, że ten proces, który teraz ma miejsce, jest po prostu udoskonalaniem i pogłębianiem twojej umiejętności rozróżniania jakości pokoju, z którego pochodzi uzdrowienie, z którego pochodzi przebudzenie. Może to zacząć wymagać od ciebie pogłębienia własnej wiary w swoją zdolność służenia temu, co zdecydowałem się nazwać Pojednaniem, czyli procesem przebudzenia. I tak, czasem będziesz proszony, byś odrzucił wszystko, o czym myślałeś, że jest dla ciebie dobre.
Ten konflikt nie będzie się już długo ciągnął. Nie dane jest mi w tej godzinie dać ci odpowiedź typu „Tak, idź” albo „Nie, nie idź”. Odpowiedź wyłoni się z procesu udoskonalenia wyboru, o którym mowa, a proces ten zachodzi już od jakiegoś czasu i jest już niemal zakończony. Najprawdopodobniej zanim nadejdzie to, co nazywasz wiosną — a to już niedługo — ten proces zostanie w tobie zakończony. I wtedy, gdy głos ponownie się pojawi, będziesz wiedział czy słuchać go, czy nie. Rozkwitnie to w tobie całkiem naturalnie. Czy to ci pomogło z twoim problemem?
Tak, ponieważ nie przeszkadza mi czekanie. Ale mojemu umysłowi tak…
Narazie po prostu zaufaj, że ten proces czekania nie jest odmową. Jest tylko pogłębieniem i udoskonaleniem twojej zdolności do słuchania wskazówek. Swoją drogą, jest ona w tobie całkiem zaawansowana, ale stanie się jeszcze głębsza.
Zawsze pamiętaj, że cierpliwość, doprawdy, oznacza „tworzyć moc powoli”. Co podoba ci się w Nowym Hampshire?
Myślę, że je lubię. Nigdy tam ciałem, fizycznie nie byłem.
Cieszę się, że to dodałeś. Za około sześćdziesiąt dni czasu rozpocznij prostą medytację, w której zobacz to miejsce, zobacz je w umyśle razem z miejscem, w które jesteś teraz zaangażowany, tak jakbyś trzymał jedno w lewej ręce a drugie w prawej. Trzymając je przy sercu po prostu poproś by to, co jest od ciebie wymagane, objawiło się tobie wyraźnie jako rozjaśnienie lub oświecenie tego, co widzisz w umyśle — tak, jakby ktoś skierował na to snop światła reflektoru. Rób to przez około tydzień i tylko obserwuj zjawiające się doznanie. Pod koniec tego czasu całkiem naturalnie przyjdzie do ciebie zrozumienie. Poprawna decyzja zostanie podjęta za ciebie. Brzmi dobrze?
Tak myślę.
Rozumiesz tę niewielką medytację?
Rozumiem. . Myślę, że w pewnym sensie już to się dzieje, ponieważ widzę fragmenty tego, jak będzie w Nowym Hampshire i mam pewne uczucie… cóż, wiem kto… że miejsce, do którego jadę jest ciche, a za sobą będę zostawiał olbrzymie ilości działań. A utworzenie na jakiś czas warunków pustelniczych to coś, co naprawdę chcę zrobić i teraz jest czas na przygotowania do wyjazdu.
Za sześćdziesiąt dni oraz jeden krótki siedmiodniowy okres, w którym będziesz celowo medytował po wskazówkę na temat wyboru, wszystko, co należy zrobić, stanie się dla ciebie niesamowicie oczywiste.
OK, rozumiem. Dziękuję ci.
A ja dziękuję tobie. Byłeś tym — I nie tylko w tym życiu, ale i w innych — który niósł ze sobą chęć nauczenia się słuchania tylko Głosu pokoju oraz podążania za tym, co było ci wskazane, że pomoże nie tylko tobie, ale wszystkiemu, i dlatego mówię „Dziękuję ci”.
Pytanie 3
Jeszuo, dziękuję ci za przemawianie do naszych serc i pozostanie tu, aby trochę pomóc naszym umysłom. Doceniam to. Około pięć lat temu powiedziano mi, że jeśli przypomnę sobie albo uzyskam więcej informacji o moim powiązaniu z byciem w Galaktyce Andromedy, moje życie duchowe dużo na tym zyska. Przez te ostatnie pięć lat nie poświęciłem na to zbyt dużo uwagi, ponieważ byłem zajęty duchowym wzrostem. Ale teraz jest to znów mocno zagnieżdżone w mojej świadomości i nie chce zniknąć. Otworzyłem już serce i umysł oraz modliłem się, by wspomnienia wróciły albo by jakikolwiek sposób na odkrycie tych informacji ukazał się przede mną, ale jedyne, co dostaję to pustka… Kamienny mur i czuję, jakbym nie umiał odpuścić. Zastanawiałem się, czy jesteś w stanie mi pomóc?
Masz kogoś, kogo nazwiemy starymi przyjaciółmi, którzy chcą się do ciebie dodzwonić. Żyjesz od nich daleko i zdecydowanie nie ma między wami linii telefonicznych, ale znają twój numer. To, co nazywasz “mocnym zagnieżdżeniem”, to twoja aktywująca się centrala telefoniczna, do której przychodzą różne telefony. Rozumiesz?
Z ich strony istnieje chęć rozpoczęcia komunikacji, choć powinienem powiedzieć - ponownej komunikacji z tobą. To, co tworzy ten mur, to wysiłek, który wkładasz w proces pragnienia przypomnienia sobie… jest to jak tak silne pragnienie zobaczenia, że napinasz mięśnie czoła i wokół oczu, pragnąc tego tak bardzo, że oczy w rzeczywistości są zamknięte, a ty tego nie zauważasz, czekając, starając się z całych sił, chcąc widzieć i nie dostrzegając, że intensywność twojego wysiłku faktycznie tworzy blokadę wobec tego, co mogłoby być widziane z łatwością.
To mrużenie oczu, które ma miejsce w twojej duszy dzieje się z powodu niewielkiego muru lęku. Wyobraź sobie kogoś kto mówi: “Cóż, wrócę po ciebie za jakieś dwa miesiące, kiedy pogoda i wszystko będzie idealne. Przeżyjemy małą przygodę. Zabiorę cię poza miasto i razem wespniemy się na bardzo wysoką górę. Może to wyglądać na trochę niebezpieczne i coś, czego nigdy nie robiłeś, ale nie martw się, będzie dobrze.” Na co ty odpowiadasz: “Jasne, nie ma problemu. Po prostu poczekam”; po czym mija ten okres czasu, patrzysz na kalendarz i mówisz: „O mój Boże, jutro po mnie przyjeżdża. Nie wiem czy jestem na to gotowy. Nigdy nie wspinałem się na górę.” I to tworzy sztywność, zasłonę, zakłócenie, więc zaczynasz wypatrywać przez okno w dniu, w którym ma po ciebie przyjechać przyjaciel, a twój umysł wypełniony jest myślami i masz nadzieję, że być może jego samochód się zepsuł albo że zapomniał zapisać tego dnia w swoim kalendarzu.
Coś podobnego dzieje się z tobą od jakiegoś czasu, po prostu dlatego, że jest paru starych znajomych, którzy chcą podzielić się z tobą i poprzez ciebie paroma informacjami. I będzie to od ciebie wymagało wejścia w coś, co można nazwać bardziej publiczną sferą i zostania źródłem tego, co można nazwać rolą przywódcy czy posłańca przekazującego przesłania — co jest pewnym paradoksem, ponieważ wszystko jest tak czy inaczej przekazywaniem przesłań.
Jest w tym pewne wahanie, wynikające z lęku, który zdaje się to wszystko przysłaniać. Twoi przyjaciele nie mogą prawdziwie cię obdarować - powiedzmy, nie mogą pokazać swoich twarzy - dopóki to poczucie lęku nie zniknie. Ale zatem jak to zrobić?
Porzuć wysiłek przypomnienia sobie wspomnień, poprzez zaakceptowanie, że nie potrzebujesz ich, ponieważ przedstawiają to, co i tak było prawdziwe. To doświadczenie jest prawdziwe i ci przyjaciele, którzy zdają się przychodzić z jakiegoś miejsca czy wszechświata, przychodzą do ciebie z miejsca, które zwiesz domem. Zacznij akceptować, że nie potrzebujesz tych wspomnień, ponieważ znasz Prawdę, a zatem jest bezpiecznie rozpocząć komunikację. A im możesz w pełni zaufać, bo przychodzą z wielką Miłością i mądrością.
Tak więc proszę cię, abyś zmienił trochę perspektywę. Zobacz wspomnienia nie jako coś o wielkim znaczeniu, ale coś, co będzie OK jeśli się zjawią, a głównie skup się na rzeczywistości następującej Prawdy: przybyłeś tutaj aby pomóc w przekazaniu pewnych przesłań dla tego świata i dla innych, co w pewnym sensie znaczy, że uzgodniłeś wszystko, podpisałeś kontrakt i zszedłeś na ten świat. Połączenie nigdy nie zostało naprawdę zerwane. Termin komunikacji zaczyna się zbliżać, a ty posiadasz zdolność by, powiedzmy, dostroić się do ich częstotliwości i ich słyszeć. Będziesz ich słyszał jako myśli w umyśle zanim zobaczysz ich wewnętrznym wzrokiem. Kiedy zaczniesz ich widzieć, wspomnienia też zaczną bardzo powoli i łatwo wracać, ponieważ ta mała ściana lęku się rozpuści.
Tak więc, najpierw odpręż się. Nie wysilaj się tak i nie wkładaj w to tyle wysiłku. A nade wszystko, nie noś w sobie myśli, że jakoś ponosisz porażkę — ponieważ tak nie jest. Kiedy nadejdzie myśl o tym wszystkim, weź głęboki oddech i powiedz do siebie: “Oczywiście”. I tyle. “Oczywiście. Pozwalam na to.” Po tym, jeśli możesz usiąść w dobrym otoczeniu z notesem i długopisem. Zaczniesz czuć pociąg czy pragnienie, aby po prostu pisać. I zrób to. Narazie nie martw się, co tam napiszesz. Pozwól sobie pisać, ponieważ to będzie pierwszy i główny sposób, w który oni będą się z tobą komunikowali. Ci, z którymi muszą się skontaktować, będą mieli zadziwiający sposób na znalezienie ciebie, a ty ich. A zatem przybyłeś, aby odegrać niewielką rolę kanału przekazywania przesłań. To po prostu część większego planu. Ale zacznij w sposób, który zasugerowałem, żeby ziarno zostało dobrze zasiane. Bardzo zależy im na rozpoczęciu procesu. Poprzez tę prostą zmianę energii, przez wzrastanie… i zwykłe siedzenie z kartką papieru i długopisem, znacznie przyspieszysz moment, w którym możesz zarówno widzieć, słyszeć, i komunikować się z nimi z łatwością, kiedykolwiek tylko jest bezpiecznie. Spróbujesz to zrobić?
Zdecydowanie.
Oprócz tego, bądź dla siebie bardzo dobry. Nie stać cię, aby dłużej trzymać się myśli, że w jakiś sposób stoisz sobie na drodze albo, że nie masz do tego umiejętności. Pamiętaj: “Oczywiście”.
Pozdrów ich.
Bardzo, bardzo ci dziękuję.
Absolutnie nie ma za co.
Ukochany przyjacielu, czy nie wybrałeś tego wcielenia, aby prawdziwie poczuć ciężar, który od jakiegoś czasu nosisz na sercu? By ponownie przyciągnąć do siebie w tym życiu niektóre doświadczenia i energie, tak aby tym razem nie pozwolić im być twoim panem, tym emocjom, które się z tym pojawiają. To wcielenie jest dla ciebie głównie bardzo głębokim uzdrowieniem. Obaj wiemy, że czasem nie było dla ciebie łatwo, ale można powiedzieć, że wybrałeś zwartą wersję.
Energia, którą przyniosłeś temu wcieleniu, polega głównie na gotowości do poradzenia sobie z niektórymi rzeczami, doświadczeniami i energiami, tak by ukazała ci się szansa na osiągnięcie głębszej mocy — przebaczenia — abyś mógł wznieść się ponad te rzeczy.
Zawsze pamiętaj, że bez względu na to jaką formę przybiera, końcowym celem całego doświadczenia jest nauczenie się całkowicie kochać i odnowić swoje poznanie tego, że jesteś na zawsze nieskończony i że jesteś Myślą Miłości, która przybrała formę. To poznanie i pamięć może mieć miejsce na tej malutkiej Ziemi, w tym czasie albo w całkowicie odległym świecie i w wydawałoby się zupełnie innym wymiarze doświadczenia. Przebudzenie jest przebudzeniem, bez względu na formę, w której wydajesz się być, kiedy do niego dochodzi.
Mówię to tylko do ciebie, ukochany przyjacielu, ponieważ chcę, abyś zaczął całkiem odstawiać na bok myśl o tym, że jest coś, w czym zawiodłeś. Coś, czego musisz szukać na zewnątrz siebie. Jest wiele rzeczy, które możesz zrobić, ale pamiętaj, że głównym celem jest twoje uzdrowienie poprzez przebaczenie i pamięć o mocy, dzięki której możesz zawsze wybrać pokój i radość. To powód, dla którego tutaj jesteś.
Niesiesz w sobie wielkie, piękne Światło, a Ono — mimo, że są chwile, kiedy nie chcesz tego zauważyć — świeci coraz jaśniej z każdą kolejną minutą. Nic nie powstrzyma tego Światła przed szerzeniem siebie i swojej światłości. Doprawdy, jesteś godzien, by pragnąć rozpuszczenia tego ciężaru na sercu… w tym momencie. Zawsze pamiętaj, że jesteś całkowicie miłowany i że nigdy nie jesteś sam.
Dopełnienie tego, co wybrałeś, stanie się. Przyjacielu, dalej kochaj siebie nade wszystko i nade wszystkie wspomnienia. Wiedz, że Światło jest teraz w tobie.
Widzisz, to życie jest dla ciebie niczym ktoś, kto chce mieć ładny ogród, wygląda na zewnątrz i widzi: “Cóż, zima przeminęła. Mój Boże, mam sporo pracy. Dużo chwastów. Muszę wyciąć te jeżyny.” Bardzo podobnie do tego, wybrałeś to wcielenie, co jest niczym wyjście z domu do ogrodu, założenie rękawic i rozpoczęcie pracy — zamiast pozostanie w domu przy ciepłym ogniu i herbatce i odłożeniu tego na jutro. Nie odłożyłeś na później ostatniego procesu swojego jestestwa. To dlatego koniec jest taki pewny.
Czy nie poczułeś więcej niż usłyszałeś, czy nie poczułeś serca i istoty tego, czym się właśnie z tobą podzieliłem?
Tak..
Na tym poziomie zawsze ufaj temu, co czujesz. Czy to jest dla ciebie pomocne?
Tak myślę.
Jeżeli rozważysz to, czym się z tobą podzieliłem, w kolejnych tygodniach zacznie zachodzić parę całkiem gwałtownych zmian. Wyobraź sobie, że jesteś w pokoju, w którym zaciągnięta roleta nagle gwałtownie się zwija, tak że promień światła wpada przez okno. To o tym rodzaju zasłony mówię. Nastąpi pewne oświecenie, wydarzą się pewne „chwile ahaaa”. Jesteś na to gotów?
Tak, myślę, że tak.
Nie myśl tak dużo.
Pytanie 3
Jeszuo. Mam pytanie na temat przebaczenia. Wiem, jak ważne jest przebaczenie. Rozmyślałem nad przebaczeniem sobie, ale czuję, jakby mi czegoś brakowało. Jakbym intelektualnie mówił, że tego potrzebuję, ale potem nie czuję tego na poziomie emocjonalnym. Czuję więc, że czegoś brakuje i chcę wiedzieć dlaczego, albo coś na ten temat…
Jednej rzeczy: to, co nazywa się fajerwerkami i orkiestrą dętą.
Tak.
Tak, tego ci brakuje. Brakuje ci tego dlatego, że wierzysz w tego potrzebę, nie dlatego, że tego potrzebujesz. Kiedy prawdziwie pozwolisz przyjść uzdrowieniu, przychodzi ono samo z siebie i na swój sposób. A ty nie byłeś w stanie zrozumieć, jak to może wyglądać, czy jak to czuć, ponieważ gdybyś mógł, już dawno byś to zrobił. Rozumiesz?
Idzie ci całkiem nieźle w szerzeniu przebaczenia, szczególnie samemu sobie. Ukochany przyjacielu, wszystko, co ci się przydarzyło przez te ostatnie miesiące, tak naprawdę przyszło przez gwałtowną zmianę, której dokonałeś w głębi swojej duszy, gdzie naprawdę wybrałeś, by odrzucić osąd siebie samego.
Chciałbym ci teraz powiedzieć, że musisz doświadczyć cudów, które Duch Święty może poprzez ciebie dokonać — co obejmuje nie tylko rzeczy, które możesz teraz zrobić dla innych, ale rzeczy, które przydarzają się w twoim własnym życiu— po to, żeby zacząć widzieć i przyznać, że cud musiał już się w tobie wydarzyć. Jest to niczym fundamenty, bez których nie da wybudować się domu, a mimo to patrzysz i mówisz: “Cóż, gdzie nie było domu, stoi nowy dom. Co znaczy, że ktoś położył fundamenty.” Rozumiesz?
Okazałeś trochę gotowości oraz wybrałeś odrzucenie osądu samego siebie. Na swój własny sposób wstałeś i powiedziałeś “Tak”. A to - co od tamtego czasu rozwija się dla ciebie dość szybko - jest dowodem na to, że pracownicy budują dom — co oznacza, że ci, którzy przyszli wcześniej i położyli już fundamenty, teraz niewidoczni, ukończyli swoją pracę. Niczego nie przegapiłeś, oprócz możliwości, by w pełni radować się domem, który jest budowany, doceniając to, że symbolizuje on cud, który się w tobie dokonał.
Tak więc mów do siebie codziennie jedynie: “Jest to we mnie ukończone” i oddaj dzięki Duchowi Świętemu, Temu, Który wkrada się kiedy śpisz i zbiera pajęczyny przerośniętych cieni, a potem je z ciebie usuwa. A jako, że to się już wydarzyło, pozostało ci niewiele do zrobienia, oprócz dobrej zabawy — co, jak zauważyłem, już robisz.
Czy pomaga ci to zrozumieć twoje pytanie na temat przebaczenia?
Tak.
Widzisz, sęk nie w twoich oczekiwaniach względem tego, jak powinno się to odczuwać, a w byciu świadkiem tego, co nazwałbyś swoim zewnętrznym życiem, zmieniającym się prawie bez żadnego wysiłku czy uwagi z twojej strony. To niespodzianki i cuda, uczą cię: “Mój Boże, jednak nie jestem sprawcą i wykonawcą. Coś musiało się zmienić, ponieważ to nie ja sprawiam, że to wszystko się dokonuje”.
Więc dalej baw się dobrze.
Dziękuję ci.
Pytanie 4
Jadę do Północnej Karoliny i zastanawiam się, czy mam powód czy cel, by tam jechać?
Ostatecznie masz ten sam cel, który miałeś w każdym śnie i dramacie, jakie kiedykolwiek stworzyłeś z perspektywy oddzielenia od Boga. Nie twierdzę, że ta podróż pochodzi z tego samego postrzegania, ale we wszystkich snach, które kiedykolwiek stworzyłeś w polu przestrzeni i czasu, twoim jedynym celem było przebudzenie, bycie obecnością Miłości i doświadczanie pełni radości.
Czy masz cel podczas tej podróży? Jest taki sam: wziąć ze sobą poznanie, że nigdy nie jesteś oddzielony od Boga i że nie możesz być nigdzie indziej niż tylko we właściwym miejscu i o właściwym czasie. Mając to zrozumienie i pragnienie, aby być w pełni radosnym oraz uznając, że wydarzył się w tobie cud, to, co zostanie ci powierzone do zrobienia, ujawni się w sposób naturalny. Tak przy okazji, wydarzy się parę przyjemnych niespodzianek.
Dziękuję ci.
Nie zapomnij się ze mną skontaktować parę razy podczas swojej podróży.
Na pewno to zrobię.
Pytanie 5
Byłem ostatnio na pewnym bazarze i od tamtej chwili czuję, jakby coś mnie nawiedzało… Często czuję w nocy, nie potrafię tego za dobrze opisać, jakieś inne energie przychodzące do mojego domu. Powiedziałbym, że istoty. I czuję się bezsilny, jakby było coś ze mną nie tak, i nie wiem, co zrobić z tymi energiami.
Cóż, to beznadziejny przypadek. Równie dobrze możesz się już poddać. Powiem mojemu Ojcu, że popełnił błąd kiedy cię tworzył, i jakoś zapomniał dać ci tę samą moc, którą dał mnie. Spojrzy na ciebie i powie “Wadliwy”.
{Śmiech}
Ukochany przyjacielu, pamiętaj, że przyciągasz to, czego się boisz. Intensywność ciągłego lęku przez jakiś okres czasu, przyciąga pewne formy doświadczenia. To powód, dla którego nawet wasi terapeuci wiedzą, że rozmowa z samym sobą jest dość ważna.
Nie ma istoty na zewnątrz ciebie, która mogła by cię kiedykolwiek zranić — kiedykolwiek — a nawet nie może się z tobą komunikować, chyba że zostawisz otwarte tylne drzwi. Pomogę ci przestać się bać. Nie mogę tego zrobić całkiem za ciebie, ponieważ byłoby to przywłaszczeniem twej wolnej woli. Oznaczałoby to również odebranie ci mocy, utwierdzając cię w przekonaniu, że masz rację wierząc, że nie masz tej mocy. Rozumiesz? Tak więc nawet gdybym przyszedł do ciebie i zniszczył twój strach, nie byłoby to wartościowe, ponieważ ta myśl zostałaby w tobie. A to nigdy nie jest celem.
Zatem to będzie wymagało twojego udziału. Proponuję ci najlepszy sposób na pokonanie każdego potwora: ucałuj go w usta. Jak ucałować tą obecność?
Kiedy wieczorem jesteś w swoim mieszkaniu i zbliża się pora pójścia spać, gdy wszystkie rozproszenia znikają — telefon jest wyciszony, telewizor wyłączony, radio tak samo, głośniki też, drzwi lodówki zamknięte, nie ma żadnych rozpraszaczy. Jesteś tylko sam ze sobą w tej ciszy i zanim położysz się do łóżka, chcę abyś usiadł w fotelu i zapalił jedną świecę. Postaw ją na stole czy na brzegu krzesła, gdziekolwiek, gdzie będzie blisko poziomu wzroku — gdzie będzie ci najlepiej. Chcę, żebyś spojrzał na to światło i poczuł, jakby to światło było w tobie. Chcę, żebyś zobaczył swoimi fizycznymi oczami blask światła, który niczym aura rozciąga się dookoła płomienia i poczuj to światło będące w tobie, promieniujące blask na wszystkie strony.
Zrób to, aż poczujesz, że wokół ciebie tworzy się promienny, złoty kokon, spowodowany blaskiem tego światła, które pada tak daleko, że otacza całe twoje ciało i twoją duszę, twoją przestrzeń emocjonalną. A kiedy to zrobisz, kiedy dotrzesz do tego momentu, kiedy spojrzysz na ogień pozwól, aby w twoim wewnętrznym wzroku — gdy twoje fizyczne oczy patrzą się na ogień — pojawił się mój obraz. Nie podchodź do tego zbyt krytycznie; niech ten obraz po prostu tam będzie.
Kiedy zobaczysz mnie w ten sposób, powiedz mi: “Trwaj ze mną tej nocy, a będę bezpieczny”. I tyle. I powiedz mi tylko: “Dziękuję ci”. A kiedy zdmuchniesz płomień świecy, tak by ciemność ogarnęła twój pokój, poczuj światło ognia, które jest wewnątrz ciebie i ten złoty kokon, i po prostu połóż się do łóżka, połóż głowę na poduszce, a potem powiedz: “Jeszua doprawdy jest teraz ze mną i jestem bezpieczny”. Bądź spokojny, będziesz naprawdę bezpieczny. Można powiedzieć, że wiem, jak dobrze bronić fortecy, tak by nie przedostały się żadne ograniczające, niezdrowe czy bolesne myśli — nazwijmy je szarymi myślami — które przychodzą do ciebie podczas snu. Twój sen będzie całkowicie bezpieczny i zdrowy.
Jeżeli tylko to zrobisz, nie minie dużo czasu, zanim zauważysz, że nie wyczuwasz już tej obecności w swoim domu. Chcesz dać temu szansę?
Aha. Jak najbardziej.
Mogłem ci powiedzieć, że jeżeli mnie zawołasz, to po prostu przegonisz demona, ale nie przekonałbym cię całkiem w ten sposób. A jednak proces, który ci dałem, jest w pewnym znaczeniu formą egzorcyzmu, ponieważ pewna cecha lęku, który jest w tobie obecny na podświadomym poziomie, utworzyła mały prześwit, w którym faktycznie przebywa pewna obecność. Nie nazwałbym jej złą. Powiedziałbym tylko, że jest nieco gęsta. Rozumiesz? A sam proces naprawdę pomoże w uzdrowieniu. To część, którą ty wykonujesz. Moja część polega na tym, że dzięki twojej chęci i gotowości, będę mógł przyjść do głębokich miejsc w twoim umyśle i pomóc pozbyć się źródła lęku, które zostawiło uchylone tylne drzwi. Brzmi dobrze?
Tak więc, zobaczymy się w ogniu twojej świecy.
Jak wszyscy się czujecie?
Okej. Dobrze.
Dobrze, to zakończmy tym dzisiejszy wieczór. A zanim to zrobimy, chciałbym was o coś poprosić. Chciałbym, żebyście dołączyli do mnie na parę chwil. Poruszajcie trochę ciałem. Pozwólcie, by płynął oddech. I odprężcie się w głębokim poczuciu ciszy. Nie tylko tej ciszy, którą da się wychwycić fizycznymi uszami, ponieważ nikt nic nie mówi, ale sercem usłyszcie tę ciszę, która jest zawsze obecna i dostępna. I zdecydujcie, by dołączyć teraz do mnie, by wiedzieć, że możecie dołączyć do Jeszuy syna Józefa albo kogokolwiek, w tym miejscu świętej ciszy, w którym pamiętamy Prawdę, która nas wyzwala.
Nie jesteśmy oddzieleni od kochającego Umysłu Boga i tam, gdzie jesteśmy, jesteśmy połączeni na wieczność. Chwalmy zatem Tego, Który jest tylko Miłością i Żyje w każdym z nas, i daje o Sobie znać w każdej kochającej myśli, którą zdecydujesz się pomyśleć, i w każdym uśmiechu, w każdym uścisku, w każdej chwili przebaczenia, którą dajemy światu. Albowiem w Miłości pamiętamy Źródło Miłości.
Poczuj, że pokój zarówno zstępuje na ciebie, jak i promienieje z ciebie, aż do momentu kiedy wydaje się rozszerzać i obejmować każdego w tym pomieszczeniu. Ty przynosisz Światło. Ty przynosisz pokój. Ty możesz powiększyć Miłość, która uleczy serca twoich braci i sióstr. Światło jest teraz w tobie.
Tak więc, pokój z wami, moi drodzy przyjaciele, których kocham od powstania wszystkich światów. Pokój niech będzie z wami we wszystkim. Pokój niech będzie z wami we wszystkim.
Amen.
Wprowadź, co chcesz wyszukać i naciśnij Enter.
Wybierz odbiorców z listy rozwijalnej i/lub wprowadź adresy email w poniższym polu.